Szpiluś znany jest z tego, że jedzenie w jego wykonaniu to jest mistrzostwo świata. Jedzenie, a raczej niejedzenie i wymyślanie. Trzeci rok zajmuje rodzicom zachęcenie go do nowych smaków, do przekonania, że jedzenie jednak bywa przyjemne. Przeszła więc cała trójka etap zachęcania, wmuszania (niestety), olewania, oszukiwania i przekupywania. Nie działa NIC. A jak Szpilkowa Mama słyszy, że może trzeba wymyślić coś innego, by go zachęcić, ma ochotę interlokutorowi wygryźć serce w ramach zachęcania do dalszej dyskusji.
Szpilek ma kilka potraw ulubionych - czyli takich, które ewentualnie zje, jeśli ma smak na nie i Szpilkowi Rodzice mają je tu i teraz. Tak więc w zamrażarce tkwią pierogi babcine, kilka porcji rosołu
i pomidorówki, w lodówce zawsze żelazny zapas ugotowanego makarony nitek i rurek i co mniej więcej 2-3 dni sos z mięsem - do wyboru w wersji pomidorowej i białej (czyli po ludzku: potrawka). I co? I nic - gramy w zielone, a nuż się trafi..
Scenka z życia w wykonaniu dzisiejszym. W tle podpowiem, że Szpiluś od dwu dni chciał mięsko z ziemniaczkami.
- Dawidek, zjesz zupkę czy mięsko z ziemniaczkami?
- Nie ścię ziupki.
- Czyli zjesz mięsko?
- Tak - z kluseczkami!
- Synku, a może ziemniaczki?
- Nie - Z KLUSECZKAMI!!!
Jakiś czas później..
- Dawiś, proszę mięsko z kluseczkami.
- Zia późno, juś nie ścię....
Jessssuuuuu, cierpliwości......
Superowy jest!!! Nawet jeśli niejadkowaniem doprowadza rodziców do obłędu :))
OdpowiedzUsuńNo to Ty matka nie wiesz, że się pyta, jak już parujące na talerzu czeka? ;) (w trzech wersjach do wyboru najlepiej)
OdpowiedzUsuńObawiam się, że nawet wtedy mogłoby być ZIA PÓŹNO albo Tego nie ścię dziś..
OdpowiedzUsuń