niedziela, 18 grudnia 2011

Czasem..

Czasem są takie chwile w życiu, że żadne słowo, żaden czyn, żaden dotyk nie pomaga. W środku duszą się łzy, które nie mogą i nie chcą wypłynąć. I niby nie stało się nic, nic nowego, nic szczególnego - jakiś spadek temperatury, jakaś nadzieja rzuciła się z trzynastego piętra, komuś stanął świat na moment.

Nie wiem, co będzie dalej. Nie wiem, na ile starczy mi jeszcze sił - by skończyć walkę lub by ją kontynuować. Wiem, że mam w głowie straszny bałagan i wielki żal do świata.

I nie. Nie mam doła, nie wracam do tego stanu sprzed kilku miesięcy, ale nie wierzę w łut szczęścia po prostu. Jak w niego wierzyć po 2.5 roku bezskutecznych prób, po przerobieniu tysięcy pomysłow, kilkunastu lekarzy, różnych scenariuszy leczenia? To w moim przypadku już drugie próby - niby lepiej, bo jeden mały-wielki sukces śpi w pokoju za ścianą, ale jednak gorzej, bo wiem, jak smakuje coś, czego pragnę, a czego nie mogę osiągnąć - a ta świadomość jest paląca. Są takie dziewczyny, które raz już przeszły przez to piekło i dostają od Boga bonus, gratis, drugie szczęście - tak wiem, tak znam takie, ale widocznie ja jestem poza tą listą. I chyba czas się z tym godzić.

Dziś próbowałam sobie wyobrazić ile leków przez te lata zjadłam - czy to będzie duża reklamówka, czy jeszcze jednak niebyt wielka. Przytłaczające są takie myśli..

niedziela, 11 grudnia 2011

Mimi

- Mimiiii!!!
- A dlaczego ja jestem Mimi, synku?
- Bo jesteś taka słodka i śliczna - jak Mimi!

I wszystko jasne :)

wtorek, 29 listopada 2011

Kochanie...!!!

Niesamowite jest to, jak dzieci kopiują zachowanie dorosłych. Jak nas obserwują, jak widzą nasze emocje, nasze uczucia.
Dziś. Siódma rano. Szpilek siedzi z mlekiem przed TV i ogląda bajkę. Szpilkowa Mama w tym czasie miota się w porannym szale. Trochę nerwowo, bo zaspaliśmy i nagle...

"Kooooochaaaaanie.....Kooooochaaaanie, chodź do mnie...!!!"

i jakoś świat stanął w miejscu, gdy ten mój młodszy mężczyzna mnie zawołał.

niedziela, 20 listopada 2011

Dawidek i Hania

Po raz kolejny się spotkali. Po raz kolejny nierozłączni. Po raz kolejny zadziwił mnie fakt, że przez 4 dni ani razu się nie pokłócili, nie pobili, a cały dzień było słychać tylko "Dideeeeek, oććććć!", "Hania, gdzie jesteś?" Serce rośnie, że mimo tego, że Dawidek jest jedynakiem, to jest ktoś, kto kocha go jak brata. Ech...











Prezenty

Od jakiegoś czasu z niewiadomego powodu przewija się u nas w domu temat prezentów, świąt i Mikołaja. Dziś Szpilek rozmawiał z babcią o tym, co się dzieje gdy dziecko jest niegrzeczne. Babcia starą metodą przekazała dziecku, że jak będzie niegrzeczne, to nici z prezentów i tylko rózga do - cytuję - bicia w pupę.
Mama Szpilkowa nieco zdrętwiała na to hasło, ale uznała, że najlepiej będzie tematu nie ciągnąć.

Szpilek wydawał się nie przejąć faktem, że coś może pójść nie tak z prezentami, ale do czasu. Usypialiśmy się właśnie, gdy Mały podniósł głowę i mówi "Mama, a wies, babcia powiedziała, że jak święty Mikołaj jest niegzecny, to nie przyniesie plezentów pod choinkę, tylko wkłada je dziecku pod pupę, wies?"

No - podoba mi się taka wersja wydarzeń :)

sobota, 19 listopada 2011

PRAWDY

- Mamo, mogę włączyć bajeczkę???
- Nie możesz, bo nie powiedziałeś mi prawdy, synku.
- No dobra - PRAWDY! Mogę włączyć bajeczkę?
 Ech no i jak tu go wychowywac?

środa, 2 listopada 2011

Amenty

Szpilek to maly diabełek - nie zna modlitw, ledwo sie umie przeżegnać, ale niestety taka w tym "zasługa" rodziców, bo jakoś nie po drodze im z tym wszystkim.
1 listopada na gronach próbowała Szpilkowa mama nieco okiełznać łobuza, więc zamiast kolejnej skocznej piosenki zaproponowała, by się pzeżegnał, na co Szpilek przystał z radością
- Dawidku, żegnamy się - w imię Pjca i Syna i Ducha Świętego...
- ...Mikołaja...
- ....?????....
- Świętego Mikołaja, no!
- ....??????.....
- ...aha, Ament, zapomniałem o ament oczywiście.

A po powrocie do domu opowiadał jak to widział dużo amentów na cmentarzu.

No wesoło jest :)