Wybrał się dziś Szpilek ze Szpilkową Mamą na warszawską Starówkę. Echhhh pięknie było... Zaczęło się od tego, że uciekł nam autobus, więc wsiedliśmy w inny, potem pociąg, metro i tramwaj - już dla tych atrakcji warto było jechać.
A potem.... potem było po prostu tak...
środa, 30 marca 2011
wtorek, 29 marca 2011
Coś się kończy...
Mówi się, że jedne drzwi się zamykają, by nowe mogły się otworzyć. Inaczej przeciąg by był :)
Szpilkowa Mama zamknęła kolejne drzwi za sobą. Tzn oficjalnie zamknie je 31 marca o godzinie 15.30, ale z racji urlopowania się, faktyczne trzaśnięcie nastąpiło wczoraj. I choć nieraz Szpilkową Mamę zalewała fala wściekłości na różne niuanse i różne osobistości, to jednak jakoś żal. Łezka się w oku zakręciła, gdy czytała kolejne odpowiedzi mailowe od osób, z którymi współpracowała, a których w większości nigdy nie widziała. To zwykłe "thank you, it was a pleasure working with you", "będzie nam Pani brakowało, Pani Agnieszko" to więcej niż podwyżka, niż premia dla Szpilkowej Mamy. Tak tak - niedzisiejsze może podejście...
Tak więc drzwi zatrzaśnięte, jeden próg przekroczony, a w piątek ruszać trzeba na sforsowanie kolejnych drzwi. I ma Szpilkowa Mama nadzieję, że gusła w stylu "w piątek zły początek" i 13. piętro, pozostaną tylko gusłami. W każdym razie kciuki mile widziane :)
Szpilkowa Mama zamknęła kolejne drzwi za sobą. Tzn oficjalnie zamknie je 31 marca o godzinie 15.30, ale z racji urlopowania się, faktyczne trzaśnięcie nastąpiło wczoraj. I choć nieraz Szpilkową Mamę zalewała fala wściekłości na różne niuanse i różne osobistości, to jednak jakoś żal. Łezka się w oku zakręciła, gdy czytała kolejne odpowiedzi mailowe od osób, z którymi współpracowała, a których w większości nigdy nie widziała. To zwykłe "thank you, it was a pleasure working with you", "będzie nam Pani brakowało, Pani Agnieszko" to więcej niż podwyżka, niż premia dla Szpilkowej Mamy. Tak tak - niedzisiejsze może podejście...
Tak więc drzwi zatrzaśnięte, jeden próg przekroczony, a w piątek ruszać trzeba na sforsowanie kolejnych drzwi. I ma Szpilkowa Mama nadzieję, że gusła w stylu "w piątek zły początek" i 13. piętro, pozostaną tylko gusłami. W każdym razie kciuki mile widziane :)
poniedziałek, 28 marca 2011
Choroba
Szpilkowy Tata choruje naz na ruski rok, ale jak juz mu się zdarzy - to z przytupem. I tym razem scenariusz byl taki jak zawsze: wyszedłem nieubrany, po kąpieli, przewiało mnie, zaczęły mnie boleć zatoki - i na drugi dzień gorączka. I to taka porządna - ok. 39 stopni, bardzo trudna do zbicia. Sprawa była nader poważna, bo trening piątkowy został odwołany - za sprawą MOCNO DELIKATNEJ SUGESTII Szpilkowej Mamy.
A że chory chłop w domu masakrą jest - przekonywać nikogo nie trzeba. Rozłożył się więc Szpilkowy Tata w salonie, by każdy widział jak cierpi, wziął telefon w rękę, by zawiadomić Kogo :) trzeba o jego stanie. I zaczęło się - zrobisz mi herbatkę? Podasz mi pilota? Dasz mi drugą poduszkę? Nie - nie tę, tamtą. A przykryjesz mnie? Podasz mi termometr? Weźmiesz ode mnie termometr?
Choroba trwała do godziny 15 w sobotę, bo wtedy okazało się, że Szpilkowy Tata ma mecz, na dworze rzecz jasna, na który "ON PO PROSTU MUSI JECHAĆ,CHOĆBY BYŁ UMIERAJĄCY". I pojechał. I wyzdrowiał. I nawet gorączka poszła precz.
Tak więc Szpilkowa Mama myśli - po co dawać ibupromy, aspiryny, rutinoscorbiny - może po prostu dać bilet na mecz i choroby będą ot tak mijać ;)
A że chory chłop w domu masakrą jest - przekonywać nikogo nie trzeba. Rozłożył się więc Szpilkowy Tata w salonie, by każdy widział jak cierpi, wziął telefon w rękę, by zawiadomić Kogo :) trzeba o jego stanie. I zaczęło się - zrobisz mi herbatkę? Podasz mi pilota? Dasz mi drugą poduszkę? Nie - nie tę, tamtą. A przykryjesz mnie? Podasz mi termometr? Weźmiesz ode mnie termometr?
Choroba trwała do godziny 15 w sobotę, bo wtedy okazało się, że Szpilkowy Tata ma mecz, na dworze rzecz jasna, na który "ON PO PROSTU MUSI JECHAĆ,CHOĆBY BYŁ UMIERAJĄCY". I pojechał. I wyzdrowiał. I nawet gorączka poszła precz.
Tak więc Szpilkowa Mama myśli - po co dawać ibupromy, aspiryny, rutinoscorbiny - może po prostu dać bilet na mecz i choroby będą ot tak mijać ;)
piątek, 25 marca 2011
Cierpliwość
Które z nas jest bardziej cierpliwe, upierdliwe i wytrwałe w dążeniu do "sukcesu"? Szpilek czy Szpilkowa Mama? Walka trwa, ale szala niebezpiecznie przechyla się w kierunku młodości, ale Szpilkowa Mama broni się jak może - niestety dziś z mizernym skutkiem.
Godzina 5.00.
Tup, tup,tup... "Mogiięęęęę??" Odsuwa się kołdra, malutkie stópki wślizgują się, małe rączki obejmują twarz Szpilkowej Mamie, pierwsza próba zamknięcia oczu "śśśśśpiiiiisz???? a moooooooże włączymy bajeczki?" "Nie, jest nocka.W nocy się śpi"...odkrycie kołdry, przykrycie, odkrycie, przykrycie "Wytrzyj mi noska", nos wytarty, "Maaaamaaaa, śpiiiiisz?" "Tak, śpię""A mooooooże włączymy bajecki???" "Nie, jest nocka, śpij" Nóżki uciekają spod kołdry, zatrzymują się przy stoliku nocnym "Jeśt noćka, nie ma noćki, jest noćka, nie ma noćki" - brzmi barwny opis zapalania i gaszenia lampki. Chlaaaaap... dostała Szpilkowa Mama klepnięcie w policzek "Obuuuuudź się!!!! Poja wstajaaaać!!" "Dawid, tak nie wolno! To boli!" "To może włącimy bajecki?" "No dobra, idź sam sobie włącz. Dasz radę?" "Tak. Huuuuuja, huuuuuja, będą bajecki" Odgłos małych stópek radośnie cichnie.. "MAMAAAAAAAAAAAAAAAAA, OOOOOOĆ, DIEEEEEEGO JEST. OGLĄĄĄĄĄDAMY LAZIEEEEEEM?"
No nic - dzień dobry, piątkowy świecie! :)
Godzina 5.00.
Tup, tup,tup... "Mogiięęęęę??" Odsuwa się kołdra, malutkie stópki wślizgują się, małe rączki obejmują twarz Szpilkowej Mamie, pierwsza próba zamknięcia oczu "śśśśśpiiiiisz???? a moooooooże włączymy bajeczki?" "Nie, jest nocka.W nocy się śpi"...odkrycie kołdry, przykrycie, odkrycie, przykrycie "Wytrzyj mi noska", nos wytarty, "Maaaamaaaa, śpiiiiisz?" "Tak, śpię""A mooooooże włączymy bajecki???" "Nie, jest nocka, śpij" Nóżki uciekają spod kołdry, zatrzymują się przy stoliku nocnym "Jeśt noćka, nie ma noćki, jest noćka, nie ma noćki" - brzmi barwny opis zapalania i gaszenia lampki. Chlaaaaap... dostała Szpilkowa Mama klepnięcie w policzek "Obuuuuudź się!!!! Poja wstajaaaać!!" "Dawid, tak nie wolno! To boli!" "To może włącimy bajecki?" "No dobra, idź sam sobie włącz. Dasz radę?" "Tak. Huuuuuja, huuuuuja, będą bajecki" Odgłos małych stópek radośnie cichnie.. "MAMAAAAAAAAAAAAAAAAA, OOOOOOĆ, DIEEEEEEGO JEST. OGLĄĄĄĄĄDAMY LAZIEEEEEEM?"
No nic - dzień dobry, piątkowy świecie! :)
czwartek, 24 marca 2011
Miłego dnia!
Szpilkowa Mama przyznaje bez bicia, że w swoim synu zachwyca ją chyba wszystko, rozczula każda głupota, a oczy wilgotnieją na różne dziwności, z których kiedyś w przypadku osób trzecich się śmiała- ale uznajmy, że takimi prawami rządzi się macierzyństwo.
Z racji tego, że wczoraj Szpilkowa Mama urządziła sobie przymusowe wagary w pracy i została w domu, mogła odebrać Szpilka ze żłobka, pójść z nim na niespieszny spacer, poszukać wiosny (nie widziała ni kawałka - ponoć było ciepło, ale Szpilkowa Mama z gorączką mogłaby nawet i lata wczoraj nie zauważyć) - i dziecko wzięło i się rozbestwiło.
Dzisiejsze wyjście do pracy Szpilkowej Mamy było wzruszająco-rozdzierające. Najpierw usłyszała "Nigdzie nie idzies, zostajes w domku z sinkiem!", potem było zawiśnięcie na szyi (drugi koniec tułowia był aktualnie umieszczony w nocniku, więc pozycja dość niebezpieczna) i chlipanie "Nie ziośtanieś zie mną? Pobawis się kjoćkami? " ale na słowa Mamy, że wróci po południu tak szybko jak się da i pójdą na plac zabaw, usłyszała "Mama idzie do placi, Dadidek do źłobecka... papa, mama, miłego dnia, idź jusssssss!"
I jak go nie kochać?
ps. Tatę Szpilkowego też trzeba kochać - biedak od dwu dni po pracy jeździ samodzielnie własnymi ręcyma przenosi ogrodzenie na Szpilkowych włościach - w zamian za to, w krzakach (gdzie on te krzaki znalazł?) odkrył 10 zł i gratis przywiózł gorączkę, bolące ręce i zakwasy..
Z racji tego, że wczoraj Szpilkowa Mama urządziła sobie przymusowe wagary w pracy i została w domu, mogła odebrać Szpilka ze żłobka, pójść z nim na niespieszny spacer, poszukać wiosny (nie widziała ni kawałka - ponoć było ciepło, ale Szpilkowa Mama z gorączką mogłaby nawet i lata wczoraj nie zauważyć) - i dziecko wzięło i się rozbestwiło.
Dzisiejsze wyjście do pracy Szpilkowej Mamy było wzruszająco-rozdzierające. Najpierw usłyszała "Nigdzie nie idzies, zostajes w domku z sinkiem!", potem było zawiśnięcie na szyi (drugi koniec tułowia był aktualnie umieszczony w nocniku, więc pozycja dość niebezpieczna) i chlipanie "Nie ziośtanieś zie mną? Pobawis się kjoćkami? " ale na słowa Mamy, że wróci po południu tak szybko jak się da i pójdą na plac zabaw, usłyszała "Mama idzie do placi, Dadidek do źłobecka... papa, mama, miłego dnia, idź jusssssss!"
I jak go nie kochać?
ps. Tatę Szpilkowego też trzeba kochać - biedak od dwu dni po pracy jeździ samodzielnie własnymi ręcyma przenosi ogrodzenie na Szpilkowych włościach - w zamian za to, w krzakach (gdzie on te krzaki znalazł?) odkrył 10 zł i gratis przywiózł gorączkę, bolące ręce i zakwasy..
środa, 23 marca 2011
Kluseczki
Szpiluś znany jest z tego, że jedzenie w jego wykonaniu to jest mistrzostwo świata. Jedzenie, a raczej niejedzenie i wymyślanie. Trzeci rok zajmuje rodzicom zachęcenie go do nowych smaków, do przekonania, że jedzenie jednak bywa przyjemne. Przeszła więc cała trójka etap zachęcania, wmuszania (niestety), olewania, oszukiwania i przekupywania. Nie działa NIC. A jak Szpilkowa Mama słyszy, że może trzeba wymyślić coś innego, by go zachęcić, ma ochotę interlokutorowi wygryźć serce w ramach zachęcania do dalszej dyskusji.
Szpilek ma kilka potraw ulubionych - czyli takich, które ewentualnie zje, jeśli ma smak na nie i Szpilkowi Rodzice mają je tu i teraz. Tak więc w zamrażarce tkwią pierogi babcine, kilka porcji rosołu
i pomidorówki, w lodówce zawsze żelazny zapas ugotowanego makarony nitek i rurek i co mniej więcej 2-3 dni sos z mięsem - do wyboru w wersji pomidorowej i białej (czyli po ludzku: potrawka). I co? I nic - gramy w zielone, a nuż się trafi..
Scenka z życia w wykonaniu dzisiejszym. W tle podpowiem, że Szpiluś od dwu dni chciał mięsko z ziemniaczkami.
- Dawidek, zjesz zupkę czy mięsko z ziemniaczkami?
- Nie ścię ziupki.
- Czyli zjesz mięsko?
- Tak - z kluseczkami!
- Synku, a może ziemniaczki?
- Nie - Z KLUSECZKAMI!!!
Jakiś czas później..
- Dawiś, proszę mięsko z kluseczkami.
- Zia późno, juś nie ścię....
Jessssuuuuu, cierpliwości......
Szpilek ma kilka potraw ulubionych - czyli takich, które ewentualnie zje, jeśli ma smak na nie i Szpilkowi Rodzice mają je tu i teraz. Tak więc w zamrażarce tkwią pierogi babcine, kilka porcji rosołu
i pomidorówki, w lodówce zawsze żelazny zapas ugotowanego makarony nitek i rurek i co mniej więcej 2-3 dni sos z mięsem - do wyboru w wersji pomidorowej i białej (czyli po ludzku: potrawka). I co? I nic - gramy w zielone, a nuż się trafi..
Scenka z życia w wykonaniu dzisiejszym. W tle podpowiem, że Szpiluś od dwu dni chciał mięsko z ziemniaczkami.
- Dawidek, zjesz zupkę czy mięsko z ziemniaczkami?
- Nie ścię ziupki.
- Czyli zjesz mięsko?
- Tak - z kluseczkami!
- Synku, a może ziemniaczki?
- Nie - Z KLUSECZKAMI!!!
Jakiś czas później..
- Dawiś, proszę mięsko z kluseczkami.
- Zia późno, juś nie ścię....
Jessssuuuuu, cierpliwości......
wtorek, 22 marca 2011
Odliczanie
"Muuuunia, kiedy jest weeekend?"
Szpilek, tak jak i rodzice czeka zawsze na te wolniejsze (przynajmniej z nazwy) dni, kiedy to nie ma porannego biegu do pracy, szkoły, żłobka, kiedy mama jest full-time zabawką, kiedy można chodzić w pidżamie do południa, a na śniadanie jest jajecznica. Można się spokojnie do mamy przytulić i wyszeptać codzienny rytuał "Mój synuś kochany" "MÓJ MAMA KOCHANY" :) Można z tatą się pościgać w biegach po przedpokoju, grać z ciocią w pięć piłek.
Ale najważniejsze, co można zrobić w weekend, to POJECHAĆ DO LIDLA. Tak - moje dziecko to absolutny fan tego sklepu. I tak sobie Szpilkowa Mama myśli, że ten LIDLza tę miłość i wszechmocne reklamowanie to nam jakieś piniąchy powinien odpalić :P
Szpilek, tak jak i rodzice czeka zawsze na te wolniejsze (przynajmniej z nazwy) dni, kiedy to nie ma porannego biegu do pracy, szkoły, żłobka, kiedy mama jest full-time zabawką, kiedy można chodzić w pidżamie do południa, a na śniadanie jest jajecznica. Można się spokojnie do mamy przytulić i wyszeptać codzienny rytuał "Mój synuś kochany" "MÓJ MAMA KOCHANY" :) Można z tatą się pościgać w biegach po przedpokoju, grać z ciocią w pięć piłek.
Ale najważniejsze, co można zrobić w weekend, to POJECHAĆ DO LIDLA. Tak - moje dziecko to absolutny fan tego sklepu. I tak sobie Szpilkowa Mama myśli, że ten LIDLza tę miłość i wszechmocne reklamowanie to nam jakieś piniąchy powinien odpalić :P
sobota, 19 marca 2011
Aniele mój...
Dziś jest zły dzień. To znaczy to był dobry dzień - leniwy, spędzony ze Szpilusiem - z wycieczką autobusem, ze skokami w kałuży, ale jednocześnie zły i bolesny. Bo znów ze zdwojoną siłą wracają smutne myśłi - i nawet samotny wieczorny bieg nie pomógł w zmęczeniu umysłu.
Aniele mój...
Nigdy Cię nie widziałam, a dowiedziałam się o Tobie w momencie, gdy trzeba się było żegnać. Mimo że minęło już półtorej roku od tamtej chwili, wszystko żyje we mnie. Śmieję się, żyję i oddycham - ale nie zapomniałam o Tobie. Myślę... lubię myśleć, że tam jesteś szczęśliwy i czas spędzasz na niebiańskich zabawach.
Gdyby świat poszedł inaczej wtedy, pewnie świętowalibyśmy właśnie Twoje pierwsze urodziny, stawiałbyś swoje pierwsze kroczki, miałbyś za sobą pierwsze wojny ze Szpilkiem. Pewnie byłbyś też jasnowłosym, uśmiechniętym przylepcem jak Twoj braciszek, a ja bym wzdychała ze zmęczenia, ale w środku serce by pękało z radości i dumy, zamiast obecnego bólu...
Aniele mój... wszystkiego dobrego z okazji Twoich urodzin...
Aniele mój...
Nigdy Cię nie widziałam, a dowiedziałam się o Tobie w momencie, gdy trzeba się było żegnać. Mimo że minęło już półtorej roku od tamtej chwili, wszystko żyje we mnie. Śmieję się, żyję i oddycham - ale nie zapomniałam o Tobie. Myślę... lubię myśleć, że tam jesteś szczęśliwy i czas spędzasz na niebiańskich zabawach.
Gdyby świat poszedł inaczej wtedy, pewnie świętowalibyśmy właśnie Twoje pierwsze urodziny, stawiałbyś swoje pierwsze kroczki, miałbyś za sobą pierwsze wojny ze Szpilkiem. Pewnie byłbyś też jasnowłosym, uśmiechniętym przylepcem jak Twoj braciszek, a ja bym wzdychała ze zmęczenia, ale w środku serce by pękało z radości i dumy, zamiast obecnego bólu...
Aniele mój... wszystkiego dobrego z okazji Twoich urodzin...
czwartek, 17 marca 2011
Twardziel
Dziś będzie o Szpilkowym Tacie, który mało się tu na razie przewijał.
Szpilkowy Tata nie lubi - jak to określa - zbędnego wydawania pieniędzy. Zwłaszcza nie popiera matczynego ulegania prośbom Szpilusia. Twierdzi, że Szpilkowa Mama powinna być twardsza w tym temacie. Ale, ale...
Dwa dni temu wybraliśmy się wszyscy do pobliskiego małego CH - Szpilkowa Mama w poszukiwaniu butów, a chłopaki - w poszukiwaniu... przygód. W pewnym momencie nastąpił podział na dwie drużyny, by wyprawa szła sprawniej. Po jakimś czasie spotykamy się znów wszyscy razem, a Szpilek zachwycony podnosi rękę do góry "Patśśś, mama, tatuś kupił autko. Piękne autko, plawda?" Ano prawda - pewnie i Szpilkowa Mama zachwyciłaby się nim mocno, gdyby nie było to auto numer tysiąc-pińćset.
Szpilkowy Tata na swoje usprawiedliwienie wybąkał "No grzeczny był... i tak ładnie mnie poprosił..."
Dziś rano Szpilkowy Tata zadzwonił do Mamy z codzienną relacją poranną.
Już przy wyjściu do żłobka zakomunikował:
- Tatuś, idziemy do śklepu!
- A po co?
- Po autko, tatusiu!
- A masz pieniążki?
- Nie mam. Ale tatuś ma i mamusia ma pieniąśki. Tatuś NA PEWNO ma pieniąśki na autko dla Dawidka, plaaaaaawda?
Tatuś zakończył relację: "No i skoro on tak ładnie prosi, to ja mu chyba powinienem to autko kupić, co?"
Szpilkowy Tata nie lubi - jak to określa - zbędnego wydawania pieniędzy. Zwłaszcza nie popiera matczynego ulegania prośbom Szpilusia. Twierdzi, że Szpilkowa Mama powinna być twardsza w tym temacie. Ale, ale...
Dwa dni temu wybraliśmy się wszyscy do pobliskiego małego CH - Szpilkowa Mama w poszukiwaniu butów, a chłopaki - w poszukiwaniu... przygód. W pewnym momencie nastąpił podział na dwie drużyny, by wyprawa szła sprawniej. Po jakimś czasie spotykamy się znów wszyscy razem, a Szpilek zachwycony podnosi rękę do góry "Patśśś, mama, tatuś kupił autko. Piękne autko, plawda?" Ano prawda - pewnie i Szpilkowa Mama zachwyciłaby się nim mocno, gdyby nie było to auto numer tysiąc-pińćset.
Szpilkowy Tata na swoje usprawiedliwienie wybąkał "No grzeczny był... i tak ładnie mnie poprosił..."
Dziś rano Szpilkowy Tata zadzwonił do Mamy z codzienną relacją poranną.
Już przy wyjściu do żłobka zakomunikował:
- Tatuś, idziemy do śklepu!
- A po co?
- Po autko, tatusiu!
- A masz pieniążki?
- Nie mam. Ale tatuś ma i mamusia ma pieniąśki. Tatuś NA PEWNO ma pieniąśki na autko dla Dawidka, plaaaaaawda?
Tatuś zakończył relację: "No i skoro on tak ładnie prosi, to ja mu chyba powinienem to autko kupić, co?"
wtorek, 15 marca 2011
Zmiany
Zmiana nr 1
Zaczęło się wczoraj ok 15.30.
Wylądowała cała nasza trójka u notariusza. Szpilek stwierdził "fajny ten kościółek" i wystawił swoje - jakże trafione - fanty w postaci wiaderka, łopatki i "grabinek" na biurku pana notariusza. Następnie zażyczył sobie bułki i memłając tęże bułkę komentował co któreś słowo. Tą swoją beztroską, spokojem i radością rozbrajał i spiętych sprzedających, i zestresowanych kupujących, i lekko znudzonego swoją pracą pana notariusza, zwanego "panem księdzem".
I w ten oto sposób staliśmy się wszyscy troje właścicielami tego oto kawałka ziemi
TAM będziemy szczęśliwi :)
Zmiana nr 2
Dziś złożone wypowiedzenie. Od 1 kwietnia zaczyna sie nowa epoka. Troche Szpilkowa Mama jest tym przerażona, ale liczy, że musi być dobrze. Będzie, prawda?
Zaczęło się wczoraj ok 15.30.
Wylądowała cała nasza trójka u notariusza. Szpilek stwierdził "fajny ten kościółek" i wystawił swoje - jakże trafione - fanty w postaci wiaderka, łopatki i "grabinek" na biurku pana notariusza. Następnie zażyczył sobie bułki i memłając tęże bułkę komentował co któreś słowo. Tą swoją beztroską, spokojem i radością rozbrajał i spiętych sprzedających, i zestresowanych kupujących, i lekko znudzonego swoją pracą pana notariusza, zwanego "panem księdzem".
I w ten oto sposób staliśmy się wszyscy troje właścicielami tego oto kawałka ziemi
TAM będziemy szczęśliwi :)
Zmiana nr 2
Dziś złożone wypowiedzenie. Od 1 kwietnia zaczyna sie nowa epoka. Troche Szpilkowa Mama jest tym przerażona, ale liczy, że musi być dobrze. Będzie, prawda?
niedziela, 13 marca 2011
Mądrala
- Maaaaammaaaaaaa, gdzie jesteś????????????
- W kibelku, synku - odkrzyknęła Szpilkowa Mama robiąc szczątki makijażu.
Syn stanął w drzwiach i przyjrzał się krytycznie Szpilkowej Mamie.
- Muuuunia, to nie jest kibelek, to jest TUALETA, nie wies??
:)
- W kibelku, synku - odkrzyknęła Szpilkowa Mama robiąc szczątki makijażu.
Syn stanął w drzwiach i przyjrzał się krytycznie Szpilkowej Mamie.
- Muuuunia, to nie jest kibelek, to jest TUALETA, nie wies??
:)
środa, 9 marca 2011
Kształty
Zadziwia Szpilkową Mamę fakt, jak dziecko postrzega świat. Jak jest to inne spojrzenie niż nasze dorosłe, powierzchowne i takie...nijakie.
Szpiluś zna literki. Widzi je wszędzie, dostrzega na rejestracjach, billboardach, w gazetach. Hmmm - to powiedzmy normalne jest.
Kilka dni temu Szpilek po dłuższym posiedzeniu na nocniku wstał z niego, wpatrywał się dłuższą chwilę w zawartość, po czym z satysfakcją oznajmił "Zlobiłem kupkę IGLEK"... Hmmm, może Szpilkowa Mama potwierdzić :)
Jako że od kilku dni gościmy rodzinę, naszły Szpilka kolejne refleksje. Zdarł wczoraj biednego kuzyna z nocnika, by oznajmić mu "Oooo, ziobać, tlójkąt mas w noćniku"
A dziś rano telefon do mamy do pracy:
- Zlobiłem eL.
Co zrobiłeś, synku?
No kupkę eL zlobiłem!!
Aż strach się bać jakiego nowego kształtu doświadczymy w najbliższym czasie :)
I nie, tym razem oszczędzę dokumentacji zdjęciowej (i nie - nie posiadam takowej w ogóle :) )
Szpiluś zna literki. Widzi je wszędzie, dostrzega na rejestracjach, billboardach, w gazetach. Hmmm - to powiedzmy normalne jest.
Kilka dni temu Szpilek po dłuższym posiedzeniu na nocniku wstał z niego, wpatrywał się dłuższą chwilę w zawartość, po czym z satysfakcją oznajmił "Zlobiłem kupkę IGLEK"... Hmmm, może Szpilkowa Mama potwierdzić :)
Jako że od kilku dni gościmy rodzinę, naszły Szpilka kolejne refleksje. Zdarł wczoraj biednego kuzyna z nocnika, by oznajmić mu "Oooo, ziobać, tlójkąt mas w noćniku"
A dziś rano telefon do mamy do pracy:
- Zlobiłem eL.
Co zrobiłeś, synku?
No kupkę eL zlobiłem!!
Aż strach się bać jakiego nowego kształtu doświadczymy w najbliższym czasie :)
I nie, tym razem oszczędzę dokumentacji zdjęciowej (i nie - nie posiadam takowej w ogóle :) )
Normalność
Normalność jest wtedy, gdy każdy dzień robi się podobny do poprzedniego, gdy za kilka dni, tygodni ktoś spyta "a co robiłaś w dniu X?", a ja nie będę w stanie odróżnić tego dnia od innego. Kiedyś taka normalność była zła, była niepożądana, bo zmiany są fajne. Ale teraz to chyba się Szpilkowa Mama po prostu starzeje i zaczyna potrzebować stabilizacji.
Tak naprawdę normalność to nuda, ale Szpilkowa Mama tęskni za nudą. Czasem ma wrażenie, że ciągle coś się dzieje, ciągle jakieś zmiany, ledwie tylko zdoła się przyzwyczaić do czegoś.
I takie też jest i będzie ten tydzień. Już za chwileczkę, już za momencik będę się tymi naszymi zmianami chwalić..a tymczasem potrzymajcie kciuki za nas.
Tak naprawdę normalność to nuda, ale Szpilkowa Mama tęskni za nudą. Czasem ma wrażenie, że ciągle coś się dzieje, ciągle jakieś zmiany, ledwie tylko zdoła się przyzwyczaić do czegoś.
I takie też jest i będzie ten tydzień. Już za chwileczkę, już za momencik będę się tymi naszymi zmianami chwalić..a tymczasem potrzymajcie kciuki za nas.
niedziela, 6 marca 2011
Łobuziak.
Szpilkowa Mama ma swoje dziecko za bardzo grzeczne. Raczej nie sprawdza zanadto wytrzymałości rodziców. Jego "problem" to raczej jego tempo i to, by rodzice umieli myśleć tak szybko, jak on się przemieszcza.
Ale dziś...
...Dziś Szpilkowa Mama przyznaje się bez bicia, że ma PMS-Gigant. Sama ledwo radzi sobie ze sobą. Najchętniej schowałaby się pod koc i nie wychodziła stamtąd i nie gadała z nikim. Ale tak se ne da. Jest weekend.
W ramach rodzinnego spędzania wybrała się Szpilkowa Rodzina na zakupy ubraniowe. I się stało. Szpilkowa Mama w przebieralni - delikatnie rozebrana i.... "MAMA JEST GOLAS!!!!" - nagle zasłonka poleciała najpierw górę, potem na boki i tam już została. Tak - Szpilkowa Mama zaprezentowała swój stanik kolejce do przymierzalni. Ale to nie koniec. "Mama jest taaaaaka duża i taaaaaaka gruba!!!!" Hmm ci co jeszcze niezbyt dokładnie obejrzeli Szpilkową Mamę, teraz usłyszeli opinię pierworodnego. I na koniec - "Dupa, dupa, duuuuupa, papapa, duuupa" - z taką przyśpiewką opuściliśmy rozweselony ogonek, by po chwili Szpilkowa Mama mogła rzucić się na pomoc lecącemu na podłogę obrotowemu stojakowi z okularami p/słonecznymi.
Taaaaak. Ewidentnie PMS nie pomógł Szpilkowej Mamie w przeżywaniu dzisiejszego dnia.
A oto łobuz w dwu wydaniach wystrojony wg własnego pomysłu.
Ale dziś...
...Dziś Szpilkowa Mama przyznaje się bez bicia, że ma PMS-Gigant. Sama ledwo radzi sobie ze sobą. Najchętniej schowałaby się pod koc i nie wychodziła stamtąd i nie gadała z nikim. Ale tak se ne da. Jest weekend.
W ramach rodzinnego spędzania wybrała się Szpilkowa Rodzina na zakupy ubraniowe. I się stało. Szpilkowa Mama w przebieralni - delikatnie rozebrana i.... "MAMA JEST GOLAS!!!!" - nagle zasłonka poleciała najpierw górę, potem na boki i tam już została. Tak - Szpilkowa Mama zaprezentowała swój stanik kolejce do przymierzalni. Ale to nie koniec. "Mama jest taaaaaka duża i taaaaaaka gruba!!!!" Hmm ci co jeszcze niezbyt dokładnie obejrzeli Szpilkową Mamę, teraz usłyszeli opinię pierworodnego. I na koniec - "Dupa, dupa, duuuuupa, papapa, duuupa" - z taką przyśpiewką opuściliśmy rozweselony ogonek, by po chwili Szpilkowa Mama mogła rzucić się na pomoc lecącemu na podłogę obrotowemu stojakowi z okularami p/słonecznymi.
Taaaaak. Ewidentnie PMS nie pomógł Szpilkowej Mamie w przeżywaniu dzisiejszego dnia.
A oto łobuz w dwu wydaniach wystrojony wg własnego pomysłu.
piątek, 4 marca 2011
Wiosna.
Wszyscy mówią, że jeszcze jej nie ma, że zwleka, że nie chce przyjść. Ale to słońce za oknem pracowym, które tak kusi i nęci, mówi co innego. Ptaszki świergolące co rano też zdają się nie wierzyć w rewelacje astrologów.
Mówi, że nawet jeśli jej jeszcze nie ma - to już czai się za rogiem.
Wczoraj zaliczyliśmy pierwsze wykopki w piaskownicy - szkoda, że snieg jeszcze mokry, brudny, ale już Szpilkowa Mama przebiera nogami na myśl, że niedługo siądzie ze Szpilusiem, ściagnie buty i zakopie nogi w piachu - i będzie myśleć, że jest gdzieś daleko, daleeeeko...gdzie śniegu nie ma.
A w ramach czarowania wiosny zakupiła sobie Szpilkowa Mama zielony kubek - na wiosnę, na szczęście, na uśmiech. Szczęście i uśmiech już wczoraj zdołał przynieść - czekamy zatem na trzeci element.
Mówi, że nawet jeśli jej jeszcze nie ma - to już czai się za rogiem.
Wczoraj zaliczyliśmy pierwsze wykopki w piaskownicy - szkoda, że snieg jeszcze mokry, brudny, ale już Szpilkowa Mama przebiera nogami na myśl, że niedługo siądzie ze Szpilusiem, ściagnie buty i zakopie nogi w piachu - i będzie myśleć, że jest gdzieś daleko, daleeeeko...gdzie śniegu nie ma.
A w ramach czarowania wiosny zakupiła sobie Szpilkowa Mama zielony kubek - na wiosnę, na szczęście, na uśmiech. Szczęście i uśmiech już wczoraj zdołał przynieść - czekamy zatem na trzeci element.
środa, 2 marca 2011
60 minut
Jutro ma Szpilkowa Mama bardzo stresujący dzień. Część stresująca powinna się skończyć do południa, więc dziś za mantrę służy hasło "60 stresujących minut trwa dokładnie tyle samo, co 60 najszczęśliwszych i najspokojnieszych minut"
I karmi się Szpilkowa Mama wizją drugiej połowy dnia. Zrobi zakupy i tym razem na pewno kupi coś dla siebie, a nie dla swoich chłopaków... Przejdzie się po Starówce może... Będzie mogła odebrać Szpilusia ze żłobka (a ze względu na godziny pracy - rzadko ma taką możliwość niestety)... Zrobi faworki.. Wieczorem może zalegnie w wannie... a potem już tylko piątek i weekend...
Tak zdecydowanie uprasza się, by było już południe dnia następnego :)
I karmi się Szpilkowa Mama wizją drugiej połowy dnia. Zrobi zakupy i tym razem na pewno kupi coś dla siebie, a nie dla swoich chłopaków... Przejdzie się po Starówce może... Będzie mogła odebrać Szpilusia ze żłobka (a ze względu na godziny pracy - rzadko ma taką możliwość niestety)... Zrobi faworki.. Wieczorem może zalegnie w wannie... a potem już tylko piątek i weekend...
Tak zdecydowanie uprasza się, by było już południe dnia następnego :)
wtorek, 1 marca 2011
Zły czas
Miała dziś Szpilkowa Mama zły dzień, bardzo zły dzień.
I mimo że sobie tłumaczy, że zachowała się w miarę ok, że naprawdę długo powstrzymywała się od powiedzenia Szczęce tego, co jej dziś powiedziała, to jakoś jej tak nijak.
I jeszcze zaczyna rozmyślać, jakie jej zachowanie może mieć konsekwencje, to słabo Szpilkowej Mamie.
O tym jak dziś jej źle niech świadczy fakt, że nawet wypite na szybko dwie tequile sunrise nie pomogły.
Oj, źle :(
I mimo że sobie tłumaczy, że zachowała się w miarę ok, że naprawdę długo powstrzymywała się od powiedzenia Szczęce tego, co jej dziś powiedziała, to jakoś jej tak nijak.
I jeszcze zaczyna rozmyślać, jakie jej zachowanie może mieć konsekwencje, to słabo Szpilkowej Mamie.
O tym jak dziś jej źle niech świadczy fakt, że nawet wypite na szybko dwie tequile sunrise nie pomogły.
Oj, źle :(
Subskrybuj:
Posty (Atom)