sobota, 21 maja 2011

Kolo

Szpilek mówi już od dawna bardzo ładnie, płynnie i wyraźnie.
Niewątpliwie jest to powód do dumy, choć czasem przysparza on rodzicom nie lada zakłopotania.

Ot takie dwie sytuacje z dzisiaj.
Odwiedziła nas dziś pewna pani - w celach czysto służbowych. Spotkanie trwało około 40 minut, co wg Szpilka stanowiło dużo za dużo. W pewnym momencie pani wstała na chwilę, co zostało przez łobuziaka skwitowane "Pani juś wreście sobie idzie, tak?"

Ale to nic w porównaniu z drugą sytuacją, która wydarzyła się jakąś godzinę później.
Wybraliśmy się gromadnie na lody - Szpilkowa Rodzina plus ciocia Justyna. Lodziarnia stanowi lokal w niedużym centrum handlowym. Pół pomieszczenia zajmuje rzeczona lodziarnia wraz ze stolikami, a drugie pół - sklep z planszówkami. Szpilek w oczekiwaniu na lody pociągnął Szpilkową Mamę do stolików z komentarzem "Chodź, idziemy do restauracji" :) Usiedliśmy razem, przy sotliku obok właściciel sklepu (pan ok 40letni) z planszówkami grał namiętnie w jedną z gier. Szpilek intensywnie przyglądał się grze, po czym ze zmarszczonym czołem wypalił "Ej  kolo! Kolo - co Ty tam jobiś??" Szpilkowa Mama przyzna ze wstydem, że zabrakło jej siły i zamiast dziecko skarcić, popłakała się ze śmiechu ....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz